sobota, 11 października 2008

jak to Jessi ksiazeczke czytala ;-)

czytanie ksiezek to ulubione zajecie Jessi, sa to ksiazeczki o grobych stronach ktore nie tak latwo zjesc, choc tez sie zdarza, juz jedna zostala skonsumowana, ale ta jest wieksza i moze ciekawsza, wiec Jessi czyta... i oglada.... i przeklada strony.....
w sumie to takie dziwne ze Jessi wie jak trzeba przekladac strony zeby cosik obejrzec, a matka dumna jest ze swego dziecka, ktore jeszcze takie malutkie a zarazem takie dorosle...









bo to wcale nie jest wazne ze do gory nogami czytam ;-]


czwartek, 9 października 2008

postepy :-)

jak to jest ze dziecko w pewnym okresie rozwoju posuwa sie do przodu bardzo powoli a puzniej nagle wszystko leci z gorki w zawrotnym tepie :-)
-nie moglam sie doczekac kiedy zacznie siedziec, bylo to dokladnie jak skonczyla 7 miesiecy (sama zaczela siedziec)
-puzniej dlugo dlugo nic az zaczela sobie pelzac po podlodze i z dnia na dzien idzie jej coraz lepiej
-zaczyna podnosic dupke i raczkuje na dywanie, na panelach jednak pelza jak wyscigowka, bo slisko wiec lepiej idzie....
-pare dni temu pierwszy raz postawilam ja na podlodze i chcialam pokazac jak sie chodzi, nie bardzo wiedziala co zrobic i od razu siadala
-wczoraj rano kolezanka mowi,, nie zacznie dokladnie raczkowac dopuki sama nie usiadzie z lezenia,, a po poludniu wczoraj patrze a Jessi lezy i ide do niej pomo sie podniesc a ona cak cak i siedzi, matka sie az poplakala z radosci :-)
-a dzis to juz szkoda gadac, trzymana pod raczki tak ladnie idzie ze az matke kregoslup boli, a ze sie dziecku spodobalo to caly dzien tak potrafi, nawet jej sie dzis w wozku nudzilo. pewnie polatkac chciala ;-)))
-przyszedl wieczor wsadzilam dziecko do lozeczka, (tak wogole to ona w lozeczku tylko do spania) a jej sie na harce zebralo, najpierw przytrzymujac sie szczebelkow sobie usiadla :-0, a pozniej najzwyczajniej w swiecie trzymajac sie uklekla i sobie wstala........to dopiero bylam w szoku, zaraz potem upadla na dupke i tak pare razy,,, a ma dopiero 9 i pol miesiaca.......
- wyszedl nam tez dzis 5-ty zabek, gorna prawa jedyneczka:-)


bym zrobila pare zdjec ale niestety matka sierota jak wywolywala zdjecia w sklepie z karty aparatu, to gdzies te karte zapodziala albo zgubila :-(((

wiec trzeba kupic nowa a to pewnie potrwa az do soboty....

wtorek, 7 października 2008

zwykle przedpoludnie

w taki zwykly dzien, nic sie nie dzieje.... a jednak :-) Jessi ciagle sie uczy i cwiczy to co juz umie,,,
nim wyjdziemy na spacerek bawimy sie co rano, uczymy, siedzimy, rozmawiamy....
umie juz moja corciaz lezenia sobie usiasc ale tylko jak sie jej chce :-)
i pelzamy coraz szybciej, a najlepiej nam idzie na panelach...

sobota, 4 października 2008

Kiedy Jessi nie moze spac....

Tak normalnie to Jessi spi dwa ryzy w ciagu dnia, ale dzis nie wiem czy pogoda czy co... mala usnela przed 18 i spala do 19 , hmm obudzila sie pojadla z matka jajecznice (no ja wiem ze chyba nie wolno jeszcze ale jak sama chciala to jej chyba nie zaszkodzi pare keskow) a smakowalo strasznie bo az sie trzesla jak jej za wolno dawalam;-)
potem sie bawila i bawila i bardzo byla ciekawa co to za magiczne pudelko.....i zagladala i kombinowala....



i cic nie wyciagla, zastanawia sie pewnie jak mama to robi ze ciach i chusteczka na wierzchu i pupa wytarta..... takie to strasznie ciekawe



puzniej ja zebralo na zwiedzanie domku, tzn. podlogi(hmm ja tak myslalam) ale Jessi postanowila pooglladac troche telewizji....
az tu nagle cos dojrzala na panelach, mysli, mysli
i co robi.... lize podloge, pewnie matka zle umyla to trza poprawic- se mysli :-)
i nie wiadomo kiedy, ale wiadomo ze lizanie bardzo wyczerpujace jest.... Dziecko uselo;-)
i to gdzie? no wlasnie na podlodze ;.-*)

Marchewka z groszkiem :-)

mozecie mi uwierzyc lub nie, ale dzis na przegryzke moja Jessi dostala marchewke z groszkiem :-) hmmm ... tylko gdzie jest groszek? no tak chyba Jessi bardziej sie spodobal i zasmakowal, wiec go wyjadla:-) matka wziela sie za pozno za robienie zdjec i sfotorafowalo tylko ,,,,wszedzie pelno marchewki,,,,,,



a ta mina oznacza,,,nie ma groszku, ani ziarenka, taka jestem sprytna,,,,, a matka patrzyla i patrzyla i naprawde nie bylo, za to marchewki pelno i na spodniach i na podlodze i w siedzonkuitp...

piątek, 3 października 2008

Kwiaty......

Ktos kiedys powiedzial...ty nie masz reki do kwiatow ;-) i mial racje tylko nie wzial pod uwage tego ze do niektorych kwiatow trzeba miec talent, bo ja taki wlasnie mam ..... ZAPOMINAM PODLEWAC KWIATY ......wiec orchidee sa dla mnie wprost stworzone, pozatym stoja w jasnych pokojach i kwitna, kwitna, kwitna........
gdy ja kupilam byla pojedyncza;-)

a ta orchidea zaczela kwitnac tydzien temu..... a juz taki palak:-)
a to nie wiem co sie stalo;-) dostalam ja rok temu byla pojedyncza, duza, po 6 miesiacach zaczela przekwitac i od razu zaczal wychodzic nowa lodyzka i sie rozdwoila, potem roztroila i potem dalej i dalej, ma te kwiaty od kwietnia....

kwiaty sa tak duze i ciezkie az dzis zlamala mi sie jedna lodyzka;-(

czwartek, 2 października 2008

Zabawki? - nie ma potrzeby.......

no tak Jessi ma trzy kosze zabawek, ale juz sie troszke znudzily i tu po minie widac ze dziecko cos kombinuje, spodobal jej sie futeral od aparatu, no a co :-)
mama polozyla daleko na podlodze co by za latwo nie bylo i.... dziecko mysli, mysli i do dziela.....





po calej akcji byly chyba ze 4 powtorki a Jessi dzielnie raczkowala(pelzala) po swoja zdobycz, idzie jej juz coraz lepiej i nawet dupke zaczyna podnosic a ja dumna jak paw :-)
mowia ze pierwszy rok z zycia dziecka to niezapomniane chwile... i pewnie maja racje , ja juz tesknie .......

dzieci to takie szczescie:-))))))