środa, 15 października 2008

Gdzie jest Jessi...

no tak na chwilke nie mozna tego lobuza zostawic samej, raczkowanie (pelzanie) idzie juz calkiem sprawnie to trzeba teren pozwiedzac, a co bedzie dziecko w jednym miejscu siedzialo, a zwiedza sobie juz cale mieszkanie i ciekawa bardzo lazienki, ale tam nie wolno, bo zimno zawsze, a jak tak sobie pelza i zobaczy ze ja ide to przyspiesza i uciekac chce zebym jej nie zlapala i nie zdjela z paneli, czasem skutek odwrotny i z tego pospiechu do tylu jej wychodzi :-)

a tu prosze matka poszla na chwilke do kuchni, przychodzi patrzy dziecka nie ma , zaglada pod stol :-! jest po pileczke sobie poszla i siedziala se tam a wyprostowac sie nie mogla bo za duzy dzidzius jest, a cwana tak ze specjalnie pod stol pileczki i klocki rzuca rzeby potem po nie isc:-)))



Brak komentarzy: